Bajkowa iluminacja

bajkowa iluminacja…
* * *
Zobaczyła Cię bladego
białe lico smutne czoło
oczy szare bez wyrazu
gdzieś w głębinach krajobrazu
bez
pamięci dawnego blasku
i czułości
zamkniętego w blasku świecy
lecz bez nadziei o brzasku
Rozmazała farby wkoło
delikatność i zmysłowość
przywołała by ujęły jego twarz burzową
roztańczone iskry przyszły same
by w rytm bossy go obudzić
tęczę na to lico wbić gdy trzeba
lecz czule, bo właśnie tego było mu trzeba…
delikatnie, skroń zwilżyła
kroplą kobiecego ziarna
byś oddychał w głębinie jej oczu
bez obietnicy powrotu
kolorami znaki na policzkach umocniła
żółty, róż, indygo i złoty
a gdy twarz była już gotowa,
na wyprawę w pole walki
byś pamiętał skąd przybyłeś
znaki czasu uczyniła,
na Twej piersi dumnej
Delikatnością do obrony
czy zmysłowością do snu
wzbiła falbany spódnicy
zaciągnęła w pół
byś popłynął w toń jej fali
bez pamięci i bez snu
ujarzmiony w jej kibici
w uścisku jej nóg
z kropli rosy z zapachu bzu
z porannej mgły
i z blasku świecy
ulepiła swe marzenia
by dać miłość mu co leczy
jego rany jego smutek
jego twarz posępną i gorzką
przykryła zasłoną utkaną z gwiazd
by nie dopadł go złowieszczy blask
lecz poranek by go zbudził
i nadzieję dał wśród ludzi
O brzasku Cię zbudziła
siłą serca
zmyła z twarzy żółte ślady
po jej dłoniach
co z wieczora barwy nocy malowały
uśmiechnięta rzekła czule
kolor oczu Twych jest inny
w wielki błękit zamienione
wypuściła i odeszła z cicha
jak poranek rozbudzony
co ze słońcem się przekomarza
aby dał jej chwile dwie
nim z gwiazdami się zamieni
i na zawsze w niepamięci tkwię
Chłopak wstał ze snu się zbudził
jak to on chwilę pomarudził
byłaś Panią mą czy zjawą
senna marą
nie, nadzieją,
słońce stoi już w zenicie
byłam by dać Ci życie
byś za dnia nie wypatrywał mnie na nieboskłonie
lecz z wieczora, gdy nad światem zapadnie zmrok
by i Ciebie nie dopadł mrok.

 ~ Vilin. 

PS. mój pierwszy wiersz,  napisany jesienią w roku 2015, tuz przed poranną kawą, spontanicznie, w 10 minut, była niedziela.