Nueve – odcinek 1

Close your eyes, give me your hand, darling

Do you feel my heart beating, do you understand?  Do you feel the same, am I only dreaming?  Is this burning an eternal flame? 

The Bangles

 

– Zamknij oczy. – Szepnął cicho przytulając żonę.

– Nie chcę. – Drżącym głosem chciała zatrzymać chwilę. – Wolę zapamiętać kolor twoich oczu.

Uśmiechnął się i spojrzał w jej źrenice głębią modrego oceanu. Trwało to może kilka sekund, lecz ona wiedziała, że zapamięta je na wieczność.

– Zamknij je. Nie bój się i zaufaj. – Nalegał. Stał jak skała, silny, wyprostowany, odliczając w myślach czas, który pozostał. Nieubłagany jego strażnik niewidzialny pochylał się tuż za nim, wystukując na plecach upływające cenne chwile, jedna po drugiej, jak krople deszczu, opierały się o siebie, pierwsza strącała drugą, druga trzecią. Czuł każdą z nich, niezwykle cenne, bez prawa zatrzymania ich na dłużej. Posłuszna słowom męża, jak zwykle posłuszna przymknęła powieki.

– Widzę kolory. – Delikatne rysy twarzy pokrył lekki uśmiech.

– Opisz je kochanie. – Przytulił ją mocno do siebie, wytężył wzrok próbując ej oczami zobaczyć przyszły świat, fragmenty czegoś co ma nadejść, lecz b yje rozpoznać musiał zobaczyć to jej oczami.

– Już je kiedyś widziałam, ale teraz czuję bardziej. – Uśmiechnęła się. – Droga w górach, na zboczach. Światła wysoko migotają a ja stoję. Czas się nie zatrzymał lecz przestrzeń jest mi posłuszna, modeluję ją.

– Co czujesz ? – Mocniej oparł szorstki policzek o delikatną skórę żony,

– Błogość, i kolory, widzę kolory, róż przechodzi w indygo, jest gęsty kremowy, muślinowo delikatny, jak taniec w chmurach, jak dotyk znanego i nieznanego, jak podróż do krainy bajkowego snu,  gdzie czas nim nie rządzi, gdzie nie ma nakazów ani wytycznych. Gdzie słowo jest delikatne a myśli wyrażone promiennie. Przechodzę przez różową ścianę, dotykam niebotycznej nietrwałości a jednak stałej. Jest nieulotna i nieuchwytna, jak ziarenko po rosie i podróż w nieznane z radością dziecka obdarzonego bezmiarem miłości. Chcę tu zostać. Ziemia jest nasączona moimi łzami, pulchna, żyzna, każda kropla, która spadła z moich oczu, spłynęła po poliku spalonym słońcem, silny wiatr targa moje włosy, nie noszę kapelusza, choć wielki słomkowy przywieziony z odległego kraju mógłby ochronić moje włosy i kark przed silnym wiatrem o promieniami słońca. Prostuje plecy, ciało stoi w bezruchu w kierunku wschodu słońca, oglądam świat i marzę, sadzę drzewa, krzewy, tworzę, nie w myślach a ja jawie, tworzę małą oazę dla mnie i dla kogoś na kogo czekam. Łzy płyną, zmysły pamiętają dawne dzieje, lecz uśpione we mnie patrzą na ziemię, która ma wydać plony. Wówczas, gdy gleba czarna od moich łez, spowita puchowym śniegiem, pledem z mchu pod moimi stopami wyda pierwsze plony, dopiero wtedy poczuję się kobietą. Ziemia kogoś, kogo nie znam, należąca do moich przodków ? – Zawahała się, mówiąc o sprawach, które miały dopiero nadejść lecz obserwator tych wydarzeń jeszcze się nie narodził ale patrzył na coś z przeszłości, która jeszcze do niej nie należała. – Dumnie trzymam prosto głowę, wpatrzona w jeden kierunek, wyglądam przez coś, co oddziela mnie od mojego ogrodu. Jakaś niewidzialna zasłona tłumiąca dochodzące odgłosy ptaków i dobiegające zewsząd zapachy. Dziwna ta kotara, lecz chroni przed wiatrem. By go poczuć wychodzę z domu, czuję wiatr we włosach, bardzo silny, w obłokach szybuje klucz wiosennych ptaków. Jutrzenka przedwiośnia, słyszę ich nawoływanie. – Stała w bezruchu, czując wokół swoich obojczyków silne splecione na jej plecach ramiona męża.

– Zbudź się ,już czas. – Wyszeptał jej blisko uszu.

– Ale po co? – Głosem delikatnym zapytała,

– Obudź się kochanie. – Ledwie dochodzącym do niej głosem, który zanikał, choć mówił tak jak zazwyczaj, głosem z oddali, niczym pogłos jak ciche tryle znikające za horyzontem doleciały do niej ostatnie słowa. – Ptaki nawołują cię, byś zaczęła żyć.

cdn…

*   *  *

debiut literacki z roku 2016 r. w 21 odsłonach.

(odsłona 1 wydawana w odcinkach, reszta w druku)

„Nueve” (pierwsza część trylogii)

autor : Dorota Olpeter

na okładce akwarela, Adam Papke, Przed Burzą