Drobne decyzje

Drobne decyzje.
***
Każdego dnia podejmuję drobne decyzje. Ot choćby taka, która może zaważyć na dalszych losach. Każdego dnia staram się przekonać sąsiadów, że pies jest jednak łagodny. Owszem i jest, ale tylko gdy jest wybiegany Miliardy drobnych decyzji, brak staranności lub zbyt wiele spraw na głowie sprawia, że człowiek zaczyna się gubić a potem to zagubienie nadrabia. Patrzę przez okno, czy sąsiedzi są na podwórku, jeśli chcę zostawić psa na wybiegu. Do ich suczki przychodził pies sąsiadów. Nasz Berguś nie znosi drania, który bez pardonu siada u nas na ganku. Suczka płakała, zmęczona niemożliwością swobodnego biegania, komuś innemu pies przeszkadzał , ktoś inny psa uwięził przy budzie. Jej płacz rozlegał się po wsi. Azorek, tak go nazwijmy, siadał po drugiej stronie ogrodzenia, tyle mógł zrobić. Siedział obok niej, co naszego psa doprowadzało do szału. Kolejnego dnia Berguś przegryzł smycz, którą dodatkowo zabezpieczam bramkę w jego zagrodzie, pobiegł do suczki. Gdy zorientowałam się, psa nie ma, fala paniki nabiegła, przecież kogoś zagryzie, Pies jednak usiadł obok suczki, tak samo jak jego poprzednik, wrócił do domu z przyzwyczajenia od strony tarasu gdy biegłam ze smyczą, by ratować jemu skórę, jeśli kogoś pogryzie, natychmiast radą mądrzejszych testy psychologiczne czemu pies groźny, ja kara za brak dobrego zabezpieczenia psa groźnego a pies w ostatecznie może być zagrożony ,i po co to komu ? Berguś zachwycony, zdobył swoją chwałę, nikogo nie pogryzł, szczęśliwe był to Nowy Rok, więc wszyscy smacznie spali, gdy nasz trójka walczyła o chwałę, psie łzy, empatię, zaznaczony teren, nie będzie nam tu Azorek suczki sąsiadów pocieszał, i uratowany psi grzbiet, przed złym ludem. Brak dobrego zabezpieczenia wybiegu sprawił, że kolejnego ranka trzeba jednak na smyczy się wybiegać. Ręka odpada już, jedzie miły sąsiad, mający zdanie o psie z rodu groźnych, zamiast więc uroczego siad pies skacze wzwyż, jakby do zawodów się szykował, chciał pokazać akrobacje, i niestety jednocześnie lśniące kły. Pora karmienia kotów, no fakt niedziela nie handlowa, ale może mają sobotnie małe co nieco w sklepiku całorocznym, Wycofać się do tyłu ? czy jednak do przodu wzdłuż drogi, przejechać miło obok sąsiadów, pomachać, gdyby byli, przeprosić, za lśniące kły psa, czy może jednak wycofać się ? Jedziemy do przodu. Potem zakręt, i dalej powoli pod górkę, Kiedy zrobią ograniczenie do 40 km / h ? Może kogoś spowolnię na tej drodze, by moje koty nie musiały tracić kolejnych kocich żyć na drodze leśnej, a ograniczenie prędkości by się przydało. Nagle radiowóz, w miejscu gdzie nigdy nie stoi, nigdy nie stał. No tak, pierwszy raz ucieszyłam się z policyjnego patrolu, by kierowcy nie gnali 90 gdy jest 60. To na pewno dla moich kotów, dzięki Aniołowie za wysłuchane modły, Pojawiły się dziewczynki z tymi kolorowymi puszkami, na wiejskim deptaku, szło 10 osób, zabawa przednia lecz czas wyjścia z kościoła przeleciał już jakiś czas temu a nie jest to miejsce wzmożonego ruchu pieszego, Zatrzymuję moje autko na awaryjnych, tak jak dla studentów w Juwenalia tak dla tych dziewczynek wyjmuję wszystko co mam. Dzieciaki zachwycone, moje serduszko czakra zielona wzmocniona teraz czerwoną naklejką, w kolorze czakry podstawy. Gdy wracam widzę, że zatrzymują już każdy nadjeżdżający samochód, Nie każdy się zatrzymuje, lecz jakie to ma znaczenie ? Najważniejsza była ta drobna decyzja, by zatrzymać się widząc dzieciaki z puszkami, w końcu dorośli mają dawać przykład dzieciom. Dumna z serduszka wjechałam na stację a potem do całorocznego sklepu, Czułam się trochę jak ufoludek, w Krainie bez naklejek. Nie traćmy nadziei, jeszcze nie zapadł zmrok, jeszcze można nałapać miliony naklejanych czerwonych serduszek. Najważniejsza była jednak decyzja, by się nie cofać, nawet samochodem, bo jednak któregoś dnia mogłabym nie zauważyć kota pod nim. Wzmożona uwaga, drobne decyzje, a niech pies biega, szczeka i warczy, jeszcze nigdy nie czułam się tak wyróżniana z bycia jedyną z czerwonym sercem na zimowej srebrnej kurtce. Od dziś noszę do końca świata i o jeden dzień dłużej, no powiedzmy do kolejnego prania kurtki.