
Gdy Bóg zszedł na ziemię
Nie ten łaskawy i dobry
Lecz wszechmogący
Witalność i siła
I moc tysiąca słońc
Tak zejść na ziemię i nie móc jej zniszczyć
Wkurwieniem swoim i bezsilnością
Na ludzką głupotę a może i własną ?
Więc Bóg ten zesłany razu pewnego
Zszedł na Ziemię mój kolego
By bez swojej mocy ukrytej w nim tylko
Doświadczać wszystkiego
Od bycia panem po mrówki żywot
Zdeptaną pobita zmiażdżoną i skrytą
Bez sił wszechmogących
Odebranych mu tuż przy narodzinach
Gdy wybiła dla niego wielka godzina
Zszedł na ziemię zobaczył swe ciało i zapłakał
O ja pierdzielę znowu jestem człowiekiem
Nie mogąc użyć swych nóg by uciec
Zakrzyczał na matkę i przywarł do cyca
W cichości ssąc mleko pomyślał nieborak
Co los okrutny moc mu odebrał
Gdy ja dorosnę to tak wam pokarzę
Mą moc i siłę
Ilekroć powstawał w orężu i zbroi
Na matki ciele szukając schronienia
Pech to czy szczęście ta moja rodzina
A może wyrocznia
Co mi dała syna
Pomyślała matka i utuliła swe dziecko
Boże dopomóż bym go dobrze wychowała
Dać mu wolność i wolną wolę
Czy kierować delikatnie ?
Dwa serca w matki ciele
Los okrutnie sobie zadrwił
Dam ci syna będzie łatwiej
Daj mi córkę przeżyję to jeszcze raz
Nie popełnię błędów matki
Czy aby na pewno ?
Dam Ci bliźnięta to dopiero będzie
Mi prezent od losu
Bóg zszedł więc na ziemię
Zobaczył swą moc ujarzmioną
Siłę onyksu szczelnie zamkniętą
Dobędziesz jej gdy staniesz się dobry
Dla siebie dla ludzi dla świata miłości
Zatrzymany pociąg w zwolnieniu się toczy
Bóg zapłakał z bezmocy
Absurdu swego istnienia
Nie o absurd tutaj chodzi lecz Twój rozwój osobisty
Ssij dalej mleko lub naucz się chodzić
Jeśli źle postawisz stopy sam się potkniesz
Uważaj więc co robisz Boże i rób to dobrze
Odebrana jego zbroja i oręże
I dostał Bóg worek dóbr wszelakich
Łataj ceruj dźwigaj daj innemu
Wrzuć do wody potem wysusz
Nałóż kamieni lub ptasich piór
Co wybierzesz będzie Twoim
Złego licho nie bierze
Głosi legenda
Nie strzelaj samobója nie tędy droga
27 i nie wierz co za bramą
Geniusze umierają młodo
Więc wstawaj mój Boże i rób śniadanie
Dla siebie dla dzieci dla ludzi wokoło
Uśmiechnij się
Wiem, że chcesz świat podpalić
Lecz zginiesz w pożarze
Usiądź wygodnie rozejrzyj się wokoło
Ty jesteś światem a świat jest Tobą
I Bóg zapłakał a potem …
Każdy wie co sam zrobił.
Toruń, dnia 10 listopada 2016 – Vilin.
