Oda do garów

Oda do garów

***

Smród unosił się wszędzie
Opadła gadzina zabiła wszelki blask
Nie płaczcie nade mną przechodni goście
Nie lękam się łez żaru piekieł poznać czas
Mucha brzęczy najedzona sowicie
Wyśmienite potrawy ułożone w jej smak
W lesie życia tętni jeszcze skowycie
Czy zdołam jednak porzucić mroku mak
Rosnący nieopodal jak nadzieja utkana z potu łez
Nie odbieraj mi mych jagód
Na mnie wszak nie szkoda łez
Ulubionych grani bogów wzywających
Wstań i powstań
Czarna ziemia pod stopami
….. no dalej dokończę jutro, na okoliczność mycia garów.

1 czerwca AD 2019

na ganku na Kolonii Obrowskiej, w przerwie na pielenie w ogródku.

– Abigail Vilin